Pogoniści nie zwalniając tempa wygrali kolejne spotkanie z rzędu. Tym razem lęborskiemu zespołowi uległa na własnym boisku Brda Przechlewo, tracąc cztery brami i nie strzelając żadnej.
Mimo, że zespoły grały razem w poprzednim sezonie w IV lidze, żadna ze stron nie mogła przewidzieć czego się spodziewać, ze względu na odmienione składy. Lęborczanie udowodnili swoją wyższość prowadząc przez cały mecz efektywną grę, która zaowocowała aż czterema golami.

Brda i Pogoń grały w zeszłym sezonie w IV lidze. / fot. pogon.lebork.pl
Pierwszego gola w 14 minucie zdobył Mariusz Władyka, atakując bramkę gospodarzy po celnym podaniu na puste pole od Iwosy. Jego pierwszy strzał Celiński zdołał wybronić, ale dobitka była już skuteczna. W 40 minucie na listę strzelców wpisał się Łukasz Chmielewski, który przechwycił nieudolne podanie obrońcy Brdy i mijając bramkarza trafił do bramki.
Po przerwie w 59 minucie Chmielewski znów strzelił, otrzymując wcześniej podanie od Stankiewicza. Ostatniego gola zdobył wprowadzony w 85 minucie Stawikowski. Wystarczyły mu cztery minuty na boisku, żeby wypatrzyć okazję i dobić głową strzał Mielewczyka.
PRIME FOOD BRDA PRZECHLEWO – LKS POGOŃ LĘBORK 0:4 (0:2)
Bramki: 0:1 Mariusz WŁADYKA (14), 0:2 Łukasz CHMIELEWSKI (40), 0:3 Łukasz CHMIELEWSKI (59), 0:4 Michał STAWIKOWSKI (89)
- BRDA: Celiński, Pilarski, Król (80 Kowcun), Orłowski, Buczko (46 Latkowski), Kopot, Myszka, M.Szopiński (62 Łopusiński), Czarnotta (53 Kolberg), D.Szopiński, Szymański
- POGOŃ: Skrzypczak – Błaszkowski, Jasiński, Kozakiewicz, Trawiński – Władyka, Iwosa (77 Kołucki), Malek, Witkowski (67 Mielewczyk), Stankiewicz (89 Duda) – Chmielewski (85 Stawikowski)
Dobra gra Pogoni napawa optymizmem przed kolejnymi spotkaniami. W niedzielę 30 sierpnia piłkarze zagrają pierwszy w tym sezonie mecz w Lęborku. O godzinie 14 na stadionie przy Kusocińskiego rozpoczną się derby powiatu, w których przeciwnikiem lęborczan będzie Chrobry Charbrowo.

brawo.
Następny mecz z Benfica Chocielewko Dolne, za stodołą sołtysa. Uwaga na krowie placki. Tak trzymać, mać, mać…
Dobry koń to i po błocie pójdzie.
Kolejny mecz do przodu. Jurek przyjdź pokibicować.
w latach 60tych gralem /prawa pomoc/ trenerem był Pan Gulewicz. To była III liga. Dobra drużyna, ale dzisiaj nie chodze bo po pierwsze nędzny poziom a po wtóre strach chodzić na takie mecze gdzie trzeba uciekać ze stadionu wtedy takich kibiców nie bylo. Szkoda gadac.
Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy,gdzie te chłopy!? – Jeeeee! :)
Kolejne 3 punkty.